12 stycznia 2014

... i właśnie teraz wychodzi moja systematyczność i zapał do pracy. Miałam pisać regularnie, a tu ponad tydzień nie mogłam się zebrać do kupy. Ostatnio to moja domena...

A oto powody dla których się NIE cieszę:
1. Jutro powrót na uczelnię. Jestem nadal nieogarnięta. No, może trochę zrobiłam, ale bez zbytniego przemęczenia. Powiedzmy, że się liczy i taka forma aktywności umysłowej. OBIECUJĘ zdecydowaną POPRAWĘ.
2. Już 12 stycznia, a ja dalej nie podjęłam aktywności fizycznej. Póki co bardziej pasuje do mnie nick: fat princess. Mam na to jednak usprawiedliwienie - wróciłam do domu 7 stycznia, te święta, sylwester, drugie święta wybiły mnie totalnie z rytmu i sobie dalej folguję i nie mam umiarkowania w jedzeniu i piciu. Sprzęt do ćwiczeń mam, czeka na mnie w drugim pokoju, dlatego - OBIECUJĘ POPRAWĘ.
3. Nadal szukam pracy na weekendy. Szukam, szukam i nic. Czy ktoś w końcu zauważy mój potencjał i moje możliwości... W tym wypadku - BŁAGAM o POPRAWĘ sytuacji.
4. OBIECUJĘ przed samą sobą (i całym światem) ograniczyć słodycze i niepotrzebne wydatki (zwłaszcza na kosmetyki, których nie potrzebuję, a bardzo pragnę wypróbować)
5. Chciałabym aby ten rok był lepszy, ale nadal towarzyszą mi problemy natury finansowej. Nie mogę obiecać w tym wypadku poprawy, bo nie ode mnie zależą ceny w sklepach. Ostatnio moje paragony opiewają na co najmniej 30zł jednorazowo, a takich paragonów dziennie potrafią być {minimum} trzy sztuki. PROSZĘ o zmniejszenie pojemności mojego żołądka.


Chlip, chlip, chlip...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz